Uwagi do filmu "Muzyka odnaleziona - Roztocze" z NINATEKI


W ogólnie zacnej i bardzo pożytecznej serii krótkich filmów edukacyjnych o muzyce tradycyjnej zrealizowanych przez Muzykę Odnalezioną dla Narodowego Instytutu Audiowizualnego  jest jeden, w którym skromny (chciałoby się powiedzieć zbyt skromny) komentarz prof. Andrzeja Bieńkowskiego zawiera na tyle dużą liczbę błędów i nieścisłości, że trudno je pozostawić bez sprostowania; wymienię je w kolejności w jakiej pojawiają się w filmie:
  1. „Roztocze to pasmo wzgórz, które rozciąga się, najogólniej mówiąc od Lublina do Lwowa” – nieprawda, rozciąga się (ogólnie mówiąc) od Kraśnika do Lwowa; różnica wynosi 40 km ; byłby to może lapsus (wystarczyło powiedzieć między Lublinem a Lwowem), gdyby nie fakt, że pojawia się później w filmie przykład muzyczny (kapela z Wojciechowa, o niej w punkcie 4), który sugeruje, że autor jednak błędnie pojmuje północny zasięg regionu Roztocza (oczywiście granice regionów nigdy nie są ostre i te kulturowe nie pokrywają się dokładnie z geograficznymi, ale to już inny wątek, który, jeśli już autor odwołuje się do geografii, powinien się doczekać w filmie drobnej chociażby eksplikacji)
  2. Następne zdanie – „…krzyżowały się wpływy polskie, ukraińskie, żydowskie, łemkowskie” – nieprawda, skąd Łemkowie na Roztoczu? Przecież to są beskidzcy górale.
  3. „Roztocze słynie z orkiestr dętych” – to według mnie zbyt daleko idący pogląd, ale na tyle niekonkretny, że trudno z nim polemizować; jednak sam autor go dezawuuje niechcący, ponieważ jakby na potwierdzenie jego słów w ścieżce dźwiękowej filmu zaczyna grać orkiestra dęta z Wojciechowa, tymczasem…
  4. Wojciechów nie leży na Roztoczu, a koło Nałęczowa, orkiestra z Wojciechowa nie jest orkiestrą roztoczańską
  5. „[orkiestry dęte] to jest skarb Roztocza, bo nigdzie właściwie na wsiach nie występowały takie orkiestry” – co do skarbu zgodzę się, natomiast reszta zdania to znów nieprawda, występowały i to w wielu regionach Polski, w miasteczkach, ale też we wsiach, przykładów na to jest aż nadto
  6. Kiedy autor mówi o tym, skąd muzykanci brali instrumenty („z wojska”), pada zdanie o służbie w armii carskiej, tymczasem połowa Roztocza to dawna Galicja i zabór austrowęgierski, gdzie tradycja orkiestr dętych była równie silna, jeśli nie silniejsza co w Rosji; o tym już autor nie mówi, a to element podstawowej wiedzy o Roztoczu; w związku z tym uważam, że film powinien być zatytułowany „Roztocze lubelskie”
  7. Nie mówiąc o tym, iż ogromna większość orkiestr roztoczańskich powstała w czasie międzywojnia i źródłem pozyskiwania instrumentów była też pomoc młodego państwa polskiego, od 1921 związki OSP (z poszczególnych zaborów), przy których istniały orkiestry, działały już w zjednoczeniu z oczywistym poparciem lokalnych struktur administracyjnych
  8. Jeśli film ma być migawkowym brykiem z muzyki tradycyjnej Roztocza (na co wskazuje tytuł), powinien zawierać również choć jeden muzyczny przykład śpiewu, bo w skali kraju z tego właśnie ten region (jak i cała Lubelszczyzna) najbardziej „słynie”, żeby skorzystać tu z poetyki autora. Co do wyjątkowości tego śpiewu zgadzają się wszyscy etnomuzykolodzy, specjalną pracę poświęciła temu już w latach 60-tych prof. Anna Czekanowska („Pieśni biłgorajskie”). Takie postaci jak Anna Malec i Stanisław Fijałkowski czy zespoły śpiewacze jak „Jarzębina” z Kocudzy są ikoną polskiego śpiewu tradycyjnego w skali ogólnopolskiej. Podobnie było wśród roztoczańskich Ukraińców o czym świadczą badania prof. Bohdana Łukaniuka ze Lwowa.
  9. Roztocze to region zasadniczo polsko-ukraiński, dziwi więc właściwie brak tego wątku w filmie (jedynie dwa napomknięcia), tym bardziej, że także z ciekawymi zjawiskami mamy do czynienia w ludowej kulturze etnomuzycznej Ukraińców roztoczańskich, zarówno w śpiewie (ładkanki) jak i muzyce instrumentalnej (np. obecność cymbałów).

Uwagi publikuję tutaj, gdyż opcja dodawania komentarzy na stronach Narodowego Instytutu Wizualnego jest nieczynna.

Remigiusz Mazur-Hanaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz