Co dalej "Jarzębino"?

Odkąd znam śpiewaczki z „Jarzębiny”, a będzie prawie 17 lat, one zawsze wyrastały znacznie ponad przeciętną narzucaną niejako tego typu zespołom przez zinstytucjonalizowany ruch kultury ludowej. Przekraczały zaklęty obieg folkloru tworząc świetne (także formalnie) przedstawienie oparte na obrzędowości pogrzebowej („Łostetni różaniec”), współpracując stale z Domem Tańca, ze Scholą Węgajty, koncertując w Galerii Władysława Hasiora, u boku włoskiego Micrologusa na Festiwalu Muzyki Dawnej w Jarosławiu, dzieląc się swoimi pieśniami (nie „chowając” ich na konkurs w Kazimierzu), współorganizując Tabor w Kocudzy 2006 itp., a jednocześnie zdobywając trzy (rekord!) Złote Baszty na Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu. 
„Jarzębina” to wybitny zespół, kultywujący w najlepszy sposób świetne tradycje śpiewu janowsko-biłgorajskiego, to zespół, który sam w sobie jest skarbem kultury, z czego na przykład władze województwa lubelskiego oraz lokalne dopiero teraz zaczęły sobie zdawać w pełni sprawę. To zespół nie tyle zasługujący na miano autentycznego (miano, które lubią przydzielać fachowcy), co po prostu autentyczny i w swoim autentyzmie wolny, i jako taki czerpiący równie naturalnie z różnych warstw folkloru, także z tej „biesiadnej”. 

Tabor w Kocudzy 2006. Fot. Marianna Oklejak

Fenomen „Euro koko” służy od kilku tygodni jako argument w wielu dyskursach (od narodowego po feministyczny), to swoją drogą ciekawy temat do analizy. Przez kilka dobrych dni piosence towarzyszyła niesława rzekomego plagiatu. Przy okazji pokaz niekompetencji dali niektórzy dziennikarze czy np. dyrektor ZPiT Śląsk (plagiat w muzyce ludowej...). Notabene być może pierwowzorem piosenki jest polka „Sat On A Cow” przechowana do dziś w konserwatywej pamięci polonii amerykańskiej ze słowami „Pamiętajcie chłopcy jak na wojnie było, bilim bolszewika że aż się kurzyło” (zwrócił mi na to uwagę Waldemar Rudziecki). 
Odważne i krnąbrne śpiewaczki z Kocudzy po udanym romansie z kulturą artystyczną nawiązały kolejny – z popkulturą. Piosenka się podoba, chętnie śpiewają ją dzieci, co jest miarą jej pozytywnej energii. Z drugiej strony „kokoizm” stał się też w szerokich kręgach społecznych synonimem złego smaku. W jakim stylu zakończy się dla kondycji zespołu i dla wizerunku muzyki tradycyjnej ta przygoda? Mam wrażenie, że zależeć to będzie od tego czy i na ile „Jarzębinki” wykorzystają całe zamieszanie do popularyzacji i szerszego dowartościowania swoich dotychczasowych dokonań. I w tym warto im pomóc.
Remek Mazur-Hanaj

1 komentarz:

  1. Jarzębina rządzi ;D
    Koko euro spoko jest super ;D

    OdpowiedzUsuń