Ludzie mówią...

Samotność.
Jan Cytryniak z Kochowa (rocznik 1916) niedawno podupadł na zdrowiu, ma kłopoty z chodzeniem. Nie bywa  od 2 lat na Powiślakach w Maciejowicach, nie mówiąc już o dalszych wyjazdach. A jeszcze nie tak dawno, w 2008, bębnił, tańczył i śpiewał prawie do rana na Festiwalu Remiza aż we Wrocławiu, wspólnie ze Stefanem Nowaczkiem, Mateuszem i Agnieszką Niwińskimi, kręcił fujarki i pierdziele w Radomiu, na Taborze w Strychu.
4 czerwca w upalne przedpołudnie spotykamy go jak stoi o lasce przed swoim domem. Już z daleka jaśnieje w słońcu jego siwy kaszkiet. Rozmawiamy krótko, pan Jan jest wzruszony i skrępowany swoim stanem. "Co to za życie..., tyle, że krat w oknach nie ma."

Ludzie mówią...

Radio.
Muzykanci narzekają, że coraz mniej w Polskim Radiu (pr.I i II) "...naszej muzyki, ino te folki i nowe tradycje puszczają".