«Божичі» продовжують соціальну кампанію «Почуй голос предків!»

В Київському метрополітені знов з’явилися плакати із соціальною рекламою гурту «Божичі». На цей раз Божичі закликають проявити інтерес до людей старшого покоління, більшість з яких є носіями тих чи інших знань народної культури. «Запиши, як співає твоя бабуся!» - закликає плакат із зображенням Катерини Пилипівни Буклаєнко з с.Богуслав Павлоградського р-ну Дніпропетровської обл. «Запиши, як грає твій дідусь!» - закликає плакат із зображенням гармоніста-віртуоза Дмитра Левковича Мойсеєнка, киянина, що родом з Іванківського р-ну Київщини.
Адже тепер записати свою бабусю чи дідуся - це так просто! Майже в кожного є мобільний телефон з вбудованим диктофоном. Треба тільки попросити Ваших бабусю чи дідуся розкрити Вам скарби своєї пам’яті!
По-перше, Ви отримаєте чудову згадку, а, по-друге, записаний Вами матеріал може стати в нагоді якомусь фольклорному колективу.
Коли будете записувати, майте на увазі, що з наукової точки зору дуже важливо, звідки родом бабуся чи дідусь, котрих Ви записуєте, і звідки вивчені ними та чи інша пісня, танець.

List - głosy poparcia i komentarze

Całym sercem, głową i nóżétami podpisuje sié TAK! Bart Pałyga , muzyk.(Laterna, Masala, Village Kollektiv,Yerba Mater, Zespół Polski).

Myślę, że to będzie fantastyczna instytucja, Karolina Cicha, wokalista,
kompozytorka, Warszawa-Białystok.

Suuuper pomysł, i ideowo, w sensie konsolidacji środowiska. Monika Walenko-Ili-Tsang (Muzyka z Drogi).

Popieramy!!!!!!!!!! Marzena, Jacek i Kuba Mielcarkowie (Kapela Brodów, Nisza, Adam Strug Kwartet)

Podpisuje list poparcia, i wyrazam swoja pewnosc tego, ze bez muzyki in crudo, bez pilnej uwagi k kulturze tradycyjnej, nie moze w pelni dzialac czlowiek kultury, a tym bardzej muzyk. Widzialem dzialalnosc Warszawskiego Domu Tanca naoczno i podtrzymac oburacznie i sama idee takiej nauki i promocji sztuki wiejskiej, i konkretne jej wyrazenia - warsztaty, spotkania z muzykami wiejskimi, rozpowszechnienie wiedzy o muzyce in crudo. Wspoldzialalnosc instytucji panstwowych, ludzi ze strefy akademickiej i entuzyastow sztuki tej dziedzinie jest nadzieja na to ze ta muzyka nie tylko sama przetrwa dluzej, no i przyczyni do nowych osiagniec w muzyce wspolczesnej Polski i swiata. Ilja Sajtanow, muzyk - Moskwa

Jako że całym sercem kocham muzykę ludową, która jest na co dzień obecna w moim "życiu słuchacza", dlatego wyrażam swoje poparcie dla idei zawartych w liście "Nasz głos o muzyce nieobecnej". Mam nadzieję, że rozpoczyna on drogę, którą można podsumować parafrazą "muzyka ludowa wraca, i to wraca w wielkim stylu". Marek Pałach Rydzy, Praga, Czechy

List załączony do Pana maila przeczytałem z zainteresowaniem. Ale i ze smutkiem. Moje pełne poparcie wyraża się dla autorów tego listu, który oddaje całą prawdę o wielu obecnych gatunkach muzyki popularnych na świecie. Wielu obecnych odłamów muzyki. Tej muzyki, która stopniowo, wraz z odchodzeniem artystów - muzyków ludowych, zanikającej ale i przez odpowiedzialne instytucje w kraju zaniedbanej , instytucji których obowiązkiem jest zachowanie dziedzictwa kulturalnego w tej dziedzinie.
Jestem pod wrażeniem Pana działalności i wielu pasjonatów, którzy działają z panem na polu zachowania " czego się da" ( niestety) z całego tego dziedzictwa narodowego. Zachowania w sposób wyjątkowo oddany. Ucząc się samemu gry na istrumentach i czynne propagowanie muzyki. Nagrywanie odchodzących muzyków, dokumentowanie. Brakuje słów uznania dla działalności Pana i Kolegów. Józef Kałużyński, Prezes Zarządu Kredyt Trade


Nogami i rękami podpisuję się tutaj, aby wesprzeć Państwa inicjatywę. Działania, które podejmujecie istotne są nie tylko w kontekście Polski. W czasach postępującej i wymykającej się spod kontroli globalizacji, rzetelna ochrona regionalnego dziedzictwa kulturowego posiada fundamentalne znaczenie dla zdrowego rozwoju całej cywilizacji. Dziękuję za ową inicjatywę. Z poważaniem - Bartosz Kurowski
 

Popieram w pełni idee zawarte w liście.  dr Bożena Lewandowska, etnomuzykolog, Instytut Muzykologii UJ

Popieram z pełnym przekonaniem - prof. Jerzy Bartmiński.

Bardzo cieszą  nieraz lapidarne, ale jakże wymowne, komentarze jak ten powyżej czy też  "gorąco popieram", "całym sercem" albo taneczne wręcz :) "rękami i nogami podpisuję". Bardzo również cenne są dla nas   wszelkie deklaracje pomocy w rodzaju : "chętnie przyłączę się do działań formalnych!". Będziemy o nich pamiętać, tworzą potencjał przyszłych wspólnych działań, które mamy nadzieję, w niedalekiej przyszłości nastąpią.
Trudno przecenić znaczenie jakie dla większości z nas w odkrywaniu tradycji własnych miało poznanie dorobku sąsiadów, Ukraińców, Łemków, Białorusinów. Traktujemy je jako bardzo bliskie, współtworzą naszą przygodę. Stąd wielkie podziękowania dla Julii Doszny, śpiewaczki łemkowskiej i Doroteusza Fionika ze Studziwodów na Podlasiu za Wasze głosy!

Ze świata akademickiego list poparli List m.in. także: prof. Leszek Kolankiewicz (dyr. Instytutu Kultury Polskiej UW), dr Ewa Klekot (IEiAK UW), dr Gustaw Juzala (Inst. Muzykologii UJ), dr Tomasz Nowak (IM UW), dr Tomasz Jeż (IM UW), doc. dr hab. Bożena Muszkalska (UWr, UAM), dr Tomasz Rokosz (autor książki "Od folkloru do folku", Akademia Podlaska), doc. dr hab. Katia Michajłowa (autorka książki "Dziad wędrowny w kulturze Słowian"), dr Tomasz Rakowski (Inst. Etnologii i Antrop. Kulturowej UW, autor książki "Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy"), Agnieszka Kościuk (UMCS, redaktorka "Gadek z chatki"). Wśród dziennikarzy są m.in. Maria Baliszewska, Piotr Kędziorek, Kuba Borysiak, Anna Borucka-Szotkowska i Anna Szewczuk-Czech z Polskiego Radia (RCKL), Dorota Kozińska z "Ruchu muzycznego" czy Filip Łobodziński z "Newsweeka". A także wielu artystów, muzyków, animatorów kultury i miłośników kultury tradycyjnej w jej postaci in crudo, która najlepiej realizuje się w spotkaniu, w relacji, trudno ją "zafiksować", zamknąć w konkretną formę... Wszystkim dotychczasowym sygnatariuszom najserdeczniej dziękujemy!!!

Jesteśmy tez wdzięczni za życzliwe głosy krytyczne, które tyczą się przede wszystkim tego, że list jest zbyt wyważony, nieśmiały, nie zawiera jasno sformułowanych, konkretnych postulatów. Oto większość tych głosów z Facebooka:
"(...) Jak się zdobędziecie na konkrety - zaproponujecie takie a nie inne rozwiązania instytucjonalne i personalne, to będę mógł Was poprzeć. Ale natenczas wymęczyliście jedynie coś na kształt listu nieśmiałej pensjonarki do ministra oświaty, "żeby w szkole wreszcie dobrze uczyli". Bądźcie żesz poważni! Napiszcie wprost, że macie dorobek i uznanie wystarczające, żeby uznać was za społeczne ciało konsultacyjne i że chcecie uczestniczyć w opracowywaniu złożeń nowej instytucji. Na takie pismo macie moje oburęczne poparcie." Zbigniew Szczęsny
"Częściowo zgadzam się z Tobą Zbyszku, ale pierwsze koty za płoty, na większe zdecydowanie i konkrety przyjdzie jeszcze czas. Na razie za dużo jest niewiadomych, żeby znajdować i proponować algorytmy". Remek Hanaj
"Remku, w dużej mierze zgadzam się ze Zbyszkiem. Macie spore osiągnięcia i wieloletni dorobek, należy o tym mówić mniej nieśmiało. Z drugiej strony rozumiem, że sytuacja wciąż niekonkretna nie umożliwia działań bardziej zdecydowanych i konkretnych. Tak czy siak, uważam, że powinno być Was widać wszędzie - a facebook jest kolejnym miejscem, gdzie można konkretnie zaistnieć i dać się zauważyć licznym grupom. Gdyby zaistniała taka potrzeba, możecie oczywiście w każdej chwili liczyć na moje wsparcie redakcyjne." Małgorzata M. Łazowska

Oto głos Pawła Płaszczaka:
Co tracimy?
W naszym kraju zanika kultura związana z lokalnymi tradycjami muzycznymi. Więcej, nasz kraj jest być może jedynym w Europie, w którym ta muzyka jest nieznana, niedowartościowana, nieuznawana za wartościową. W naszych szkołach muzycznych nie uczy się tradycji. Przeciętny Polak nie umie rozpoznać własnych tańców, nie mówiąc o rozróżnieniu tradycji regionalnych (podczas, gdy Irlandczyk rozróżni bez namysłu jig od reela, Węgier zna kroki czardasza i nie tylko, a każdy Hiszpan, także ten nie muzykujący, z łatwością wskaże jak tradycyjna muzyka Andaluzji odróżnia się od tej z Kastylii lub Galicji).
Polak zaś nie ma pojęcia jak wyglądają polskie cymbały, na których grał Jankiel - podczas gdy każdy Szkot, Anglik lub Irlandczyk wie jak wygląda bodhran lub dudy (nie kobza!). W Polsce jest kilkaset osób praktykujących szkocką tradycyjną grę na skrzypcach, a jedynie kilkadziesiąt praktykuje polską tradycyjną grę na skrzypcach! Wyśmiewamy Amerykanów za ich prostacki, w naszym odczuciu, styl bycia, jednak typowy Amerykanin z prowincji w Alabamie lub Tennessee zna kilkanaście, kilkadziesiąt pieśni tradycyjnych. Młody Polak z prowincji, na weselu umie zatańczyć w koło i zaśpiewać wspólnie najczęściej jedną, jedyną piosenkę: "Hej, Sokoły".
Jesteśmy pustynią własnej kultury tradycyjnej. W skali europejskiej i światowej, jesteśmy wyjątkową, dramatyczną pustynią - należy tę prawdę sobie uświadomić, ponieważ nikt nam tego dotąd nie powiedział. Muzyka tradycyjna to element tożsamości narodowej - podobnie jak język, historia, literatura. Bez jednego z tych elementów stajemy się ubożsi, tracąc część swojej tożsamości. Ten bolesny proces właśnie się dokonuje w Polsce.
Czego powinniśmy się domagać?
1. zdecydowanego programu państwa polskiego, zmierzającego do ochrony i kontynuacji ginących tradycji muzycznych w różnych regionach kraju - jednak nie zmierzającego jedynie do konserwacji tychże tradycji w muzeum czy archiwum, ale do przekazania ich w formie żywej, osobistej, młodemu pokoleniu

2. Polska muzyka tradycyjna powinna uzyskać w naszym systemie edukacji, w mediach, oraz w odbiorze społecznym, równe prawa, jak muzyka klasyczna, jazz lub muzyka rozrywkowa. Powszechne mniemanie o wyższości muzyki klasycznej jako jedynie słusznej, ostatecznie doskonałej formie muzycznej, jest anachroniczną koncepcją, w sposób niezrozumiały wciąż obecną w polskim systemie edukacji.

3. uznajmy, że muzyka tradycyjna może być sposobem na życie dla nowoczesnego człowieka. W innych krajach, praktykują ją w formie hobby zwykli ludzie, znajdując w tańcu, grze, śpiewie radość. Są to księgowi, inżynierowie, prawnicy, informatycy, urzędnicy. Natomiast w naszym kraju, jak dotąd naszą własną muzyką zajmują się jedynie zapaleńcy, entuzjaści, głównie etnomuzykolodzy. Przez to tradycja ta stała się niszowa, niezrozumiała ogółowi społeczeństwa.

4. powinna powstać instytucja pod opieką polskiej administracji państwowej, której celem jest ochrona tradycji i stworzenie warunków na ciągły jej rozwój i przekazywanie młodym pokoleniom. Polska jest jedynym krajem który takiej instytucji nie posiada.

W realizacji powyższych postulatów jesteśmy gotowi aktywnie uczestniczyć, za pomocą czynów jak też w formie doradztwa i deklarujemy czynne poparcie dla tych idei.
Paweł Płaszczak


Jeszcze w uzupełnieniu o celach listu Remek Mazur-Hanaj:
Ten list to jest głos ujmujący się za:
  • kulturą w ogóle (domena publiczna i symboliczna wciąż u nas obciążona jest zbytnio historią)
  • kulturą czynną, czyli taką, która spełnia się w działaniu, w relacji, w związku z tym ma też walor edukacyjny, socjalizacyjny, kształtuje postawy raczej, rozwija wrażliwość niż tylko bierze udział w konsumowaniu
  • publicznym dowartościowaniem  przedstawicieli tej kultury, którzy wciąż nie są uważani za artystów (a takimi są np. wybitni muzykanci wiejscy)
  • publicznym dowartościowaniem  tzw. sektora pozarządowego, ludzi, którzy nie będąc na etatach i w strukturach instytucjonalnych, dbają o tę część dziedzictwa niematerialnego, efemerycznego, słabo uchwytnego (w przeciwieństwie do tzw. kultury materialnej, a przecież to jest jedna całość) nie tylko jako o obiekt muzealny, ale przede wszystkim próbują się zmierzyć z twórczą kontynuacją tradycji
Tu można odsłuchać odcinek audycji "Sezon na Dwójkę" (programu II Polskiego Radia) pt. "Dla kogo Instytut Muzyki i Tańca?". W audycji prowadzonej przez Dorotę Kozińską i Adama Suprynowicza wypowiadają się nowopowołani szefowie IMiT , a także minister Zdrojewski, szef Zw. Kompozytorów Jerzy Kornowicz, Anna Królica oraz (krytycznie) Michał Libera, niezależny kurator projektów muzycznych.
    Remek Mazur-Hanaj

    LIST - nasz głos o muzyce nieobecnej

    To pierwszy taki wspólny głos środowisk z całej Polski, zajmujących się muzyką in crudo.  Zapraszamy do lektury LISTU TU. Zachęcamy do poparcia i propagowania Listu oraz idei w nim wyrażonych. Tu, na blogu, będzie już wkrótce można przeczytać Wasze komentarze, które przysyłacie w związku z Listem.

    Tabor 2010


    Maria Bikont z Warszawy, Stanisław Głaz z Dzwoli i Bronisław Bida z Gródek (fot. R. Hanaj)

    Koncerty Taboru odbywały się w dawnej synagodze w Szczebrzeszynie. (fot. R.Hanaj)

     
    Aleksander Bielak (tancerz i wikliniarz) ze Zdzisławic i Stanisław Głaz (fot. R.Hanaj)

     Kinga Korycka (taborowa organizacyjna) z Antonim w zaimprowizowanej na czas Taboru kawiarence. (fot. Magda Majdak)



    Sebastian Wielądek i Karen Hakobyan, warsztaty duduka w cafe taborowej. (fot. M. Majdak)
    więcej zdjęć Magdy  TUTAJ

      Warsztaty skrzypcowe prowadził Maciej Filipczuk (fot. Piotr Baczewski)

    Araz Ordinyan, Karen Hakobyan, w tle Gagik Muradyan (fot. P. Baczewski)

    Zespół "Melodia w Polsce" (fot. P. Baczewski)

    Tańce w jurcie Hałasów (fot. P. Baczewski)
    Obszerny fotoreportaż Piotra TUTAJ

    Dziad wędrowny... Katii Michajłowej

    Dzieło Katii Michajłowej jest w skali nauki światowej unikatowe. Prześledzono w nim i zanalizowano ogromny materiał, po raz pierwszy dziad wędrowny został przedstawiony jako typowy przykład profesjonalizmu w folklorze i poddany analizie pod względem typologii, semantyki, funkcji i repertuaru w całym świecie słowiańskim, przy czym przeprowadzono paralele między działalnością i twórczością dziadów wśród Słowian zachodnich, wschodnich i południowych. Monografia bułgarskiej folklorystki i antropologa kulturowego z jednej strony wpisuje się w nurt komparatywnych badań slawistycznych, charakterystycznych dla pokolenia uczonych kładących fundamenty folklorystyki słowiańskiej, z drugiej zaś – jest to studium, w którym na potrzeby analizy ogromnego materiału zbieranego przez autorkę przez wiele lat wykorzystano najnowsze ujęcia teoretyczne. Pojawienie się tej książki ma szczególną wagę w chwili, gdy kwestionuje się istnienie kulturowej i językowej wspólnoty słowiańskiej. Ogólny kryzys slawistyki charakteryzuje się badaniami idącymi w kierunku zainteresowania kulturami poszczególnych krajów słowiańskich. W tym kontekście studium Michajłowej jest udaną próbą przezwyciężenia separatyzmu naukowego, demonstrującą zalety spojrzenia na kulturę ludową Słowian jako całość. Równocześnie zaletą książki jest to, że autorka rozpatruje słowiańską kulturę ludową nie jako odmienną, lecz jako nierozłączną część kultury europejskiej, ukazując zjawisko wędrownych dziadów w kontekście dwu dużych gałęzi kultury europejskiej: zachodnioeuropejskiej i bizantyjsko-słowiańskiej. Niezwykle cennym elementem książki jest liczący ponad 220 stron aneks, w którym znalazły się zarówno teksty zebrane przez autorkę podczas badań terenowych prowadzonych w różnych krajach słowiańskich, jak i niepublikowane dotąd teksty archiwalne i reedycje pieśni i innych utworów dziadowskich (bułgarskich, białoruskich, serbskich, chorwackich, czeskich, polskich, słowackich, rosyjskich, ukraińskich) z trudno dostępnych wydań z XIX i początku XX w. POLECAMY!

    Tyndyryndy w Kazimierzu

    Klub Tyndyryndy przy Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu działa w tym roku w piątek i sobotę 25-26 czerwca. Głównym wątkiem będzie kultura etnomuzyczna Mazowsza, a szczególnie Kurpiów. Zapraszamy. Oto ramowy program:

    piątek 25 czerwca
    jurta (przy Małym Rynku)
    od 12.00 zajęcia i warsztaty dla dzieci (rękodzieło i muzyka tradycyjna) - m.in. Agnieszka Niwińska i Katarzyna Szurman
    21.00 Dom Tańca - warsztat i potańcówka z udziałem muzyków tradycyjnych - uczestników Festiwalu

    synagoga (zaułek we wschodniej pierzei Dużego Rynku)

    14.00-16.00 -  spotkanie z artystami wiejskimi, uczestnikami Festiwalu
    16.00-18.00 - warsztaty śpiewacze "Wniebogłosy" Agaty Harz
    18.00-20.00 - "Jak uczyć (się) muzyki tradycyjnej?" - punktem wyjścia do dyskusji będzie idea Mazowieckiej Szkoły Muzyki Ludowej przedstawiona przez Bartosza Niedźwieckiego
    20.00 - "Echo puszczy - pieśni kurpiowskie" -  koncert Weroniki Grozdew-Kołacińskiej (śpiew) i Sylwii Świątkowskiej (fidel płocka)
    Recital o szczególnym charakterze, bo cały zbudowany na bardzo osobistej muzycznej refleksji nad kurpiowską pieśnią ludową. Głos – echo pradawnego śpiewu-wołania i wskrzeszone dźwięki tajemniczo porzuconego XIV-wiecznego instrumentu przywołują światy odległe, stare, a jednak bliskie, bo odkrywane wciąż na nowo i z całą świadomością ich wartości i piękna. Zabrzmią więc pieśni zasłyszane od „klasyków” puszczańskiego śpiewu jak również te „odczytane” z zapisów nutowych księdza Skierkowskiego, a całości dopełnią autorskie melodie skomponowane do oryginalnych kurpiowskich tekstów emigracyjnych oraz improwizowane impresje z muzyką Puszczy Kurpiowskiej w tle. Autorki recitalu znane są m.in. z zespołów Swoją Drogą, Village Kollektiv, Kapela ze Wsi Warszawa, Stilo.

    sobota, 26 czerwca
    jurta
    od 10.00 zajęcia i warsztaty dla dzieci (rękodzieło i muzyka tradycyjna) - m.in. Agnieszka Niwińska i Katarzyna Szurman
    20.00 Dom Tańca - warsztat i potańcówka z udziałem muzyków tradycyjnych - uczestników Festiwalu

    synagoga
    12.00-14.00 - warsztaty śpiewacze "Wniebogłosy" Agaty Harz
    14.00-17.00 -  spotkania z artystami wiejskimi, uczestnikami Festiwalu
    18.00 - spotkanie ze śpiewaczką kurpiowską Marianną Bączek z Bandyś k/Czarni
    19.00 - "Nabożne i świeckie pieśni kurpiowskie" - koncert Adama Struga (śpiew oraz akordeon)
    Adam Strug - śpiewak, poeta i kompozytor, znany przede wszystkim z solowej działalności, ale także z Kapeli Brodów czy współpracy z Antoniną Krzysztoń. Laureat wielu festiwali, m.in. OPPY, dwukrotnie zdobył pierwsze miejsce w kazimierskim konkursie. Zaśpiewa m.in. pieśni od swojego mistrza Jana Nasiadki z Mątwicy k/Nowogrodu.


    Wstęp na spotkania, warsztaty oraz Dom Tańca wolny; koncerty biletowane (dla uczestników Festiwalu wstęp wolny).

    Pomysł: Remigiusz Mazur-Hanaj
    Realizacja: Mateusz i Agnieszka Niwińscy, Agata Harz
    Pomoc finansowa: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

    Dzień Płynu do Naczyń

    Szanowni Państwo,
    Serdecznie zapraszam do Domu Tańca gdzie 20 maja 2010 celebrować będziemy
    Międzynarodowy Dzień Płynu do Naczyń.
    Wydaje mi się, że okazja jest wyjątkowa, gdyż na co dzień często zapominamy o tym, iż nasze ciało to naczynie duszy i dbać trzeba o jego czystość - zarówno w fizycznym, jak i przenośnym sensie. A cóż jest najlepszym płynem do ciała, jak nie pot spływający po karku, pot codzienny, z pracy rąk wynikły, ale i pot radosny, świąteczny, bardziej z nóg pracy.
    I ten drugi właśnie zapewniamy 20.05.2010 od 19-23.00 w Baraku Teatru Strefa Ciszy, ul, Grunwaldzka 55 przy muzyce akustycznej, ręcznie wykonywanej przez wielu znakomitych muzyków.
    Żywność, napitki, podkoszulki na zmianę i 10zł na Dom Tańca mile widziane.
    Prezes MOP
    --
    Dom Tańca Poznań
    http://domtancapoznan.blogspot.com/

    Nagroda dla In Crudo

    Fonogram Źródeł 2009
    Od autora
    Bardzo się cieszę, że muzyka drogich mi artystów - śpiewaczek i muzykantów z Roztocza oraz sposób jej prezentacji zyskały takie uznanie. Traktuję to jako rodzaj zwieńczenia mojej 18-letniej lubelskiej przygody i pracy, którą dzieliła ze mną moja żona - Agata Harz.
    Na płycie "Spod Niebieskiej Góry" grają i śpiewają: Władysław Stanicki, Stanisław Głaz, Jan Zapora, Bronisław Bida, Bronisław Rawski, Mateusz Cieliszak, Mieczysław Kloc, Kapela Kozinów z Chrzanowa, Kapela Góry i Gzika z Krzemienia, Kapela Dudków ze Zdziłowic, Władysława Małek, Maria Maksim, Weronika Kozina, Janina Chmiel, Anna Chmiel, zespół śpiewaczy "Jarzębina" z Kocudzy (o którym w poście niżej), zespół z Łukowej, Stanisław Fijałkowski, Lucyna Jargiło, Aniela Gmoch, Zbigniew i Krzysztof Butrynowie, Orkiestra Dęta Zaburze.

        
    Fragment okładki, proj. Marianna Oklejak

    Chciałem podziękować szczególnie im oraz wszystkim tym, bez których pomocy płyta nie mogłaby się ukazać w takiej właśnie formie, w jakiej została doceniona: Kasi Brzozowskiej-Trebeschi (nagrania z Taboru), Mariannie Oklejak (szata graficzna), Agnieszce Lakatos (tłumaczenia na angielski), Piotrowi Dahligowi (komentarz) oraz tym, którzy pomogli przy jej wydaniu; Ignacemu Gajo, Tadeuszowi, Paulinie i Jankowi Konadorom, a także Stowarzyszeniu "Dom Tańca" i Starostwu Powiatu Janów Lubelski - Remek Mazur-Hanaj




    20 lat zepołu Jarzębina z Kocudzy!

    Seniorki zespołu na planie filmu "Pośnik" w reż D. Gajewskiego, 2000; fot. Jakub Makowski
    Zespół „Jarzębina” z Kocudzy, założony w 1990 i prowadzony przez Irenę Krawiec, jest chyba jedynym w Polsce, któremu udało się przekroczyć „zaklęty” obieg folkloru.
    Po raz pierwszy 21 listopada 1995 wystąpił w ramach Sceny Korzenie w Remoncie i odtąd wielokrotnie bywał w Warszawie (m.in. na pamiętnych koncertach wielkopostnych). Współpracuje ze Scholą Węgajty (od 1996, m.in. udział w międzynarodowych projektach "Dramat i liturgia), występował z powodzeniem np. tak na Festiwalu Muzyki Dawnej w Jarosławiu (razem z włoskim zespołem Micrologus), jak i w Galerii Hasiora w Zakopanem. Beata Oleszek nagrała udaną, solową płytę z Maciejem Kazińskim.
     
    Na planie filmu "Pośnik", 2000, fot. Jakub Makowski
    W zespole śpiewają trzy pokolenia śpiewaczek. Tym bardziej godny podziwu jest efekt, za którym stoi wieloletnia sytematyczna praca i staranny dobór repertuaru, a także doświadczenie teatralne, bo „Jarzębina” zrealizowała kilka ciekawych inscenizacji obrzędowych, w tym zwłaszcza „Łostetni rożaniec” to przedstawienie wybitne, które ma swoje poczesne miejsce w historii ludowego teatru obrzędowego.
    Wybór religijnych śpiewów w wykonaniu zespołu, zarejestrowanych w trakcie spotkań wielkopostnych organizowanych przez Stow. Dom Tańca znalazł się na płycie "Jest drabina do nieba" (In Crudo 1999), trzy pieśni weselne w wydawnictwie "Spod Niebieskiej Góry" (2009, In Crudo).
    Zespół zebrał najwyższe nagrody zarówno na Sejmiku Teatrów Obrzędowych, Złotą Basztę w Kazimierzu nad Wisłą i Nagrodę im. O. Kolberga.
    Najlepsze życzenia od Tyndyryndy!
     Fot. Jakub Makowski, 2000
    Skład zespołu: Janina Oleszek, Władysława Dycha, Irena Krawiec (kierowniczka), Beata Oleszek, Bronisława Dyjach, Genowefa Góra, Lucyna Jargiło, Monika Jargiło.

    O kręceniu

    Przemyskie, 2009
    Grali my w B. na weselu i syn ze mną grał, młody chłop, ładny, do mnie podobny i jakaś drużka się go chyciła.  Jak jego żona zobaczyła, już tu przeszła, do kapeli:
    - Skończyło się wesele twoje, już nie będziesz w życiu grał, ja to wiem jak to jest. 
    Muzykanta każda baba chce jak jest chłopak ładny. Jeszcze pare razy poszed, to mu wzięła saksefon, te klapki powyginała i on później założył lody i na tych lodach dobrze mu tam szło.

    Etnografowie w terenie

    Beskid Dukielski, 2009
    - Dzień dobry!
    - Dzień dobry!
    - Doradztwo gospodarcze?
    - Nie, nie, my się zajmujemy dawnymi czasami.

    Stéphane Delicq 1950-2010


    S. Delicq na Taborze w Chlewiskach, sierpień 2003. Fot. R. Hanaj

    Stéphane zmarł w przeddzień swoich 60 urodzin, po długiej walce z chorobą.
    Grał na akordeonie diatonicznym francuską muzykę tradycyjną w autorskim wydaniu oraz wiele własnych utworów. W Polsce, gdzie w czasie swoich pobytów na I i II Taborze w Chlewiskach i Szydłowcu (2002-03) oraz w trakcie specjalnej trasy zorganizowanej przez Annę Abramowicz w 2005 grywał kilkadziesiąt razy na warsztatach tańców francuskich, potańcówkach i koncertach, zyskał sobie wielu wiernych sympatyków i słuchaczy. Nie był tzw. gwiazdą, wydał "tylko" trzy płyty, ale jego taneczne kompozycje weszły do kanonu współczesnej muzyki akordeonowej we Francji i Włoszech, setki młodych ludzi gra delicqowe walce, bourree, mazurki, a tysiące tańczy do nich na balach. Żegnaj Stefan!

    Kolędnicy i jaskółki

    Podkarpacie 2008
    SS: Myśmy szli na Nowy Rok, takie same starsze i ode mnie dużo starsze. I idziemy. Nie chciało nam się przez kładkę iść do tego Kazia ojca i poszliśmy do innego, zaraz wyżej niego. Musieli my się wrócić się do niego zaśpiewać. Dzisiaj drzwi zamykają.
    ZZ: Inna rzecz, dawniej nie było podłogi, ziemia była, śniegu jak się naniesło, nie było takich rozmaitych domów czystych, ładnych.
    SS: Jak te jaskółki, jeden rozwala gniazdo, drugi rozwala gniazdo, a jakby ja rozwalił jeszcze, gdzie oni pójdą? Takie ludzie nastają.
    ZZ: Obesra.
    SS: A niech tam! To musi być na świecie, on jest na to stworzony i koniec.
    ZZ: Oni nie chcą, żeby brudne było, u nas je tam do dzisiaj ściana obesrana.
    SS: A co mnie to.

    Kontrasty Norberta Roztockiego



    Projekt fotograficzny kontrasty jest poświęcony muzyce klasycznej, przynależącej do sfery tzw kultury wysokiej (elitarnej) z jednej strony, a z drugiej strony muzyce tradycyjnej przynależącej do sfery tzw kultury ludowej.
    Pozornie wydawać się może, iż są to dwa różne światy nie mające ze sobą wiele wspólnego. Muzycy klasyczni, wspaniale wykształceni, dobrze ubrani, eleganccy, pachnący, jednym słowem sławy. Muzycy ludowi, przede wszystkim zwykli rolnicy, czapkarze, stolarze, bez szkoły, nie wyglądający najlepiej, często komicznie w swoich kolorowych, przesiąkniętych zapachem naftaliny strojach.
    Czy można w muzyce znaleźć jeszcze większe przeciwieństwo i kontrast, niż między skrzypkiem ze sceny filharmonii, a skrzypistą ze sceny festiwalu kapeli i śpiewaków ludowych w Kazimierzu?
    Przepaść!
    A jednak, jest coś wspólnego między tymi dwoma światami...
    Źródło inspiracji, żeby nie rzec ten sam duch który pcha do działania zarówno tych pachnących i pięknych, jak i tych mniej. Zarówno w filharmonii jak i na kazimierskim rynku, bardzo często przekaz płynący ze sceny, jest ten sam lub podobny, jedynie gest wyrazu nieco różny. Te same tajemnice bywają zaklęte w te dwie, tak różne formy. Z nie mniejszą skutecznością prowokuje do podobnej refleksji koncert fortepianowy Chopina jak i lubelska piosnka o Janku co z wojny nie wrócił...
    Zasadnicza różnica istnieje głównie na poziomie formy – języka muzycznego.
    Język klasyczny ma charakter bardziej makrokosmiczny, globalny - język ludowy bardziej mikrokosmiczny, lokalny.
    Kompozycje o rodowodzie klasycznym chcą bardziej opowiadać o tajemnicach kosmicznych w sposób uniwersalny posługując się niejednokrotnie formami sięgającymi zenitu abstrakcji. Natomiast język ludowy posługuje się często wręcz bolesnym konkretem.
    Niniejsza wystawa jest próbą ukazania pewnego nieśmiałego szeptu, między owymi dwoma rzeczywistościami.
    Do fotografii zagrają na skrzypcach Kamila Namysłowska i Remek Hanaj.

    Norbert Roztocki
    urodził się w Krakowie, studiował filozofię i antropologię kultury na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz religioznastwo na Abo Akademi w Fińskim Turku. W latach 2006 - 2008 mieszkał i fotografował w Finlandii i w Niemczech. Obecnie pracuje jako fotorepoter dla największych fińskich gazet (Helsingin Sanomat,Turun Sanomat), fotografuje muzyków wykonujących repertuar klasyczny (np.Capella Cracoviensis, The Hilliard Ensamble, Faust Quartett), a także muzyków wykonujących repertuar folkowy. Norbert Roztocki zajmuje się także realizacją projektów własnych, takich jak na przykład projekt („OO.Kameduli“) oraz przedsięwzięć związanych z tradycją oraz muzyką ludową w Polsce (np „Konteksty“) Zajmuje się także rzeźbą i malarastwem. Norbert Roztocki jest członkiem stowarzyszenia prasy Fińskiej