Kazimierz Meto

















ze wsi Glina 16 lutego powędrował na wieki wieków z tym, co mu w duszy grało.
(fotografia Grzegorz Boguszewski)

POWIDOK KUSEGO WTORKU

... i Mazurowie spod Warszawy, gdy sobie podochocą, mówiąc np. zagraj tego z końca świata (gdy pełen niezwykłych modulacyj, z dalekich niby, a nieznanych stron kraju przybiegły), inny znów jest z piekła rodem lub diabelskim młyńcem, inny ma lecieć: do pioruna itp. (Oskar Kolberg, Kujawy)

...Bala graniem pociągał ludzi za sobą. Razu jednego, grając oberki wyszedł z karczmy; tancerze też w te pędy za nim, a skaczą i skaczą. I tak powiódł ich aż na śród, potem aż do boru, gdzie ludziska pomęczeni, bez tchu prawie upadali; było tego dopóty, dopóki nie zjawiło się jakieś licho czy też diabeł; ten dopiero, jak nie zacapi samego za kark, jak nie zacznie nim miotać na wszystkie strony, i tak uniósł go w górę z swem graniem, że jeno coraz słabiej dolatywały jego obertańce do uszów tancerzy, aż wreszcie zamilkł gdzieś daleko w obłokach. Odtąd ani go było widać, ani słychać, onego Balę; - ale podobno na polu zjawia się on czasami, to i ciągnie opilców i dziewki do karczmy na zabawę wtenczas właśnie, kiedy największa jest robota, a tam dopiero w izbie karczemnej znika im sprzed oczu ze swoim graniem... (O.K. Kujawy)

Chciał się pijak dostać do nieba po linie,
Oj, lina się urwała, polecioł na zimie. (Gruszka Zaporska, zapisała MB)

















Jan Kędzierski uczy Daniela jak grać oberka Stach zabił pioruna.